| Opryskiwacze były małe |
| Opryskiwacze były małe lub duże. Najmniejsze, plecakowe, no-niło się na plecach. Większe przetaczało się na kółkach, a największe trzeba było ciągnąć końmi lub traktorem. Robotnicy trzymali w rękach lance i kierowali je po kolei na wszystkie konary drzewa, aby dokładnie opryskać całą koronę. W mniejszych opryskiwaczach pompę poruszała siła mięśni ludzkich, w większych zaś motory spalinowe. Tego rodzaju opryskiwacze są i u nas w użyciu. Chodzi tu głównie o opryskiwacze ręczne, ale wyrabia się też w Polsce i motorowe opryskiwacze lancowe. W czasie ostatniej wojny w Ameryce pojawił się nowy typ tzw. opryskiwaczy szybkościowych albo szybko pracujących. Opryskiwacze dotychczasowego typu były mało wydajne. Weźmy jako przykład choćby polski opryskiwacz konno-motorowy chmiel. Trzeba trzech ludzi do jego obsługi, jednego prowadzącego, dwóch trzymających lance i opryskujących drzewa. Taka ekipa może opryskać w ciągu dnia 1-2 ha sadu. Proszę sobie wyobrazić :'.00-hektarowy sad PGR-owski. Trzeba go opryskiwać w ciągu dwóch dni, gdyż zapowiadają deszcze. Gospodarstwo musiałoby mieć przynajmniej 50 takich maszyn i 150-osobową załogę do ich obsługi. |